fajowo

jes!

Premiera Indiana Jones 4 w Polsce

Tyle lat czekania i proszę - Nieustraszony
Indy
raz jeszcze trzaśnie batem.
Prawie 66-letni Harrison Ford
wraca na ekrany kin, w swojej najbardziej charakterystycznej roli, do jakiej się wprost urodził - archeologa Indiana Jonesa.

Jeszcze nie tak dawno na ringu walczył niezrównany Rocky Balboa, potem na posterunek stawił się niezniszczalny John McClane, a gdy Czytasz czytają ten tekst, na ekranie polskiego kina, gania po dżungli niezwyciężony John Rambo. Jak widać moda na odcinanie kuponów na dobre się rozpędziła i kto wie kiedy wyhamuje? W powyższych produkcjach najbardziej rozczarował policjant z szelmowskim uśmieszkiem, dlatego mam nadzieję, że dr Indiana Jones pójdzie w całkiem innym kierunku.

Na zaostrzenie apetytu producenci zaserwowali nam zwiastun filmu, który ma na celu wprowadzenie w dobry nastrój z dawnych lat. Jakie są fakty? Mamy w filmie nieśmiertelny motyw muzyczny, który wzbudza uśmiech na twarzy, zatem jest już dobrze. Mamy również kapelusz (tzw. fedora), lasso, rewolwer no i zło wcielone – III Rzeszę. Do starej gwardii dorzucamy Stevena Spielberga, Georga Lucasa (i jego studio filmowe Lucasfilm) oraz wielkiego kompozytora muzyki do filmów, Johna Williamsa (tego od “nieśmiertelnego motywu muzycznego”). Czy ta część, z takim znakomitym składem, ma jakieś szanse niepowodzenia?
Do znakomitej ekipy twórców tego hitu dołącza się nasz rodak - jeden z najlepszych na świecie operatorów – Janusz Kamiński. Ta wiadomość również mnie napawa optymizmem i to nie dlatego, że Pan Kamiński pochodzi znad Wisły, tylko, że swój wielki talent pokazał już w takich produkcjach jak “Wojna Światów” (”War of the Worlds”), “Raport Mniejszości” (”Minority Report̶ ;) czy “Szeregowiec Ryan” (”Saving Private Ryan”). Zatem mamy kolejny powód do trzymania kciuków za najnowszą część Indiany Jonesa.
Na zwiastunie, który miałem przyjemność oglądać kilka razyM, przemknął mi przed oczami Shia LaBeouf (czy ktoś wie jak to wymawia :) ?, chłopak grający główną rolę w superprodukcji “Transformers” z 2007 roku. U boku robotów sprawdził się zadziwiająco dobrze, to może i teraz dotrzyma kroku Fordowi, co na pewno łatwym zadaniem nie będzie.
Jak widać - same plusy. No ale ile razy to widzieliśmy? Twórcy karmią nas zwiastunami, newsami, zdjęciami i czasem nawet skandalami, a ostatecznie nie rzadko dostajemy coś, co lepiej wyglądało na trailerze i - na nieszczęście widza - zostało wydane w wersji pełnometrażowej. Doskonałym i świeżym przykładem takiego żałosnego chwytu marketingowego może być “Jumper” czy też “Obcy kontra Predator 2″. Ładnie podane ale okropnie smakuje, ot taka kolacja ze świecami na białym obrusie przy zupce chińskiej.
Powrót Indiany Jonesa w Polsce, zapowiedziany został na czwartkowy 22 V (światowa premiera 18 maja 2008r.), czyli już niedługo. Czekaliśmy 19 lat od ostatniej części to i poczekamy te kilka miesięcy. I mam wielką, ogromną wręcz nadzieję, że recenzja, jaką napiszę po obejrzeniu filmu, będzie pełna pochlebstw. Już wkrótce przekonamy się czy “Indiana Jones i Ostatnia Krucjata” powinna zostać jego ostatnią krucjatą czy też nie. Źródło:

Królstwo Kryształowej czaszki

Comments are closed.